poniedziałek, 5 maja 2008


Tyniec... piękne miejsce... bardziej niż nieco... zdominowane przez rządzę robienia pieniędzy. Braciszkowie pokazują nam, że na wszystkim można zrobić pieniądze. Najdroższa braciszkowa mięta, najdroższy bo święty, braciszkowy rumianek... ale prócz tego spokój, piękna Wisła, wspaniałe mury, wspaniała wycieczka, piękne tereny na wspaniałą wyprawę rowerową. Byłam tam... nie piłam ale podziwiałam i chłonęłam radość chwili :-)

Brak komentarzy: